Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

Zranione serce Narcyza

Patrycja Balicka25 sierpnia 2020Komentarze (0)

„Wprzód będę żebrał chleba w ostatniej potrzebie, niźli pokocham ciebie”.

                                                                                                        Owidiusz

 

Mityczny Narcyz jest  ofiarą. Tak jak osoby, które go kochają.  Opowieść Owidiusza o Narcyzie pokazuje to. Niezwykłej urody młodzieniec wzbudza pożądanie wielu dziewcząt, ale nie jest w stanie odwzajemnić ich uczuć, bo nie potrafi kochać. Jedna z nich, nimfa Echo, z rozpaczy niknie, aż zostaje po niej tylko głos. Bogowie swoim wyrokiem skazali Narcyza na miłość niespełnioną – zakochuje się w swoim odbiciu w wodach Styksu, a nie mogąc go dosięgnąć, umiera z tęsknoty.

Narcyz wcale nie kocha siebie

Narcyzm ma wiele postaci i może ujawniać się z różnym natężeniem. Istotą narcyzmu jest przekonanie o własnej wyjątkowości, przesadne a zarazem chwiejne poczucie własnej wartości, odnoszenie wszystkiego do siebie. Dlatego osoba narcystyczna domaga się podziwu i stara się udowodnić innym jak jest wspaniała. Inni ludzie są lustrem dla osoby narcystycznej.  Narcyzm nie jest jednak bezwarunkowym zachwytem nad sobą. Ten zachwyt podszyty jest niepewnością.

Osoba narcystyczna choć demonstruje swoją wyjątkowość i nadzwyczajne cnoty, zarazem wie (albo się domyśla), że nie do końca jest to prawda. I tak o ile osoba z wysoką samooceną myśli o sobie pozytywnie, to osoba z narcystyczną samooceną usilnie pragnie o sobie dobrze myśleć. Pragnienie to powoduje, że taka osoba musi wciąż udowadniać swoją wartość, w każdej niemal dziedzinie. W efekcie jej samoocena rośnie i rośnie, jak wciąż nadmuchiwany balon. Staje się nadmiernie wysoka. A zarazem chwiejna i krucha. Toczy się błędne koło. W miarę  powtarzania swych zachowań osoba narcystyczna staje się coraz bardziej narcystyczna. Lecz nadmiernie nadmuchany balonik w każdej chwili może przecież pęknąć. Z tego powodu narcyz nieustannie poszukuje dowodów świadczących o swojej wartości. Nigdy jednak nie może poczuć całkowitej pewności w tym zakresie, gdyż rezultaty starań, porównań bywają zmienne. Środowisko może nie docenić lub w ogóle nie zauważyć osiągnięć. Albo pojawi się ktoś lepszy.

Stąd osoba narcystyczna kieruje uwagę na to, aby osiągnięcia i sukcesy były widoczne i powszechnie znane. Duże znaczenie mogą nabrać też zewnętrzne oznaki wartości: pieniądze, władza czy status społeczny. Dzięki temu przegląda się w społecznym lustrze podziwu i akceptacji, i potwierdza znaczenie swych osiągnięć.

Kto ulega urokowi narcyza?

Nie ma na to jednej odpowiedzi. Jednak najczęściej w relację z osobą narcystyczną wchodzą osoby, które mają naruszone poczucie własnej wartości, i które poszukują u innych bezpieczeństwa i wsparcia. Dodatkowo często mogą to być tzw. osoby nadwydajne mentalnie, wrażliwe, które okażą się czułą publicznością dla narcyza.

Problem w tym, że narcyz swym wizerunkiem obiecuje to, czego dać nie może i nie chce. Jego autorytet i siła są pozorne, bo zbudowane na kruchych fundamentach. Tę słabość obnażają sytuacje porażki i bycia niedocenionym. Także pozorne, bo rozpatrywane z punktu widzenia narcyza. Wystarczy, że narcyz nie odniesie spodziewanego sukcesu lub nie zyska oczekiwanego podziwu, a jego samoocena zostaje zachwiana. A narcyz odreagowuje to zazwyczaj na otoczeniu. Na jakiekolwiek przejawy niedocenienia reaguje silnie urazą i złością. I wcale tej złości nie musi okazywać wprost. Niekiedy przeradza się to we wściekłość i agresję skierowaną na tych, którzy w jego odczuciu stali się przyczyną jego cierpienia. Obraża się, lub ukrywa cierpienie, złość za fasadą lodowatej obojętności, ucina, zrywa kontakt. Krytykę, lub nawet jej cień, niezadowolenie ze strony partnera odbiera jako obelgę i atak, gdyż uderza ona w jego kruche i usilnie chronione poczucie własnej wartości. Biada wtedy temu, kto go kocha.

A co się dzieje, gdy partner zaczyna się buntować? W takiej sytuacji narcyz czuje silne rozczarowanie i złość na partnera. Potrafi wtedy na przykład dystansować się od partnera, próbować go dotknąć.

Narcyz stara się zachować niezależność, aby móc kontrolować innych i wpływać na nich. Bliskość może obnażyć jego słabości i uzależnić emocjonalnie od partnera. Tego narcyzi starają się za wszelką cenę uniknąć, dlatego też tak naprawdę nie są zainteresowani tworzeniem prawdziwie bliskich związków.

A ja jaka/jaki jestem?

Tendencje narcystyczne zwykle widzimy u innych. Trudno jest przyjąć, że czasami też tak reagujemy. Szczególnie po niepowodzeniu, gdy zagrożona jest nasza ocena. Jednak problem zaczyna się wtedy, kiedy takie zachowania dominują w naszym życiu.

Jak tworzy się zranione serce?

Przewlekły stres to warunek niesprzyjający ludzkiemu sercu. Utrzymuje się wtedy wysoki poziom adrenaliny i kortyzolu. Hormony te, konieczne w sytuacji ucieczki i ratowania życia utrzymując się przewlekle, niszczą życie. Serce, które jest w stanie przewlekłego stresu, a takim jest brak akceptacji, nie ma przestrzeni na swobodne istnienie. Tworzy się serce zranione, powstaje rana narcystyczna. Do miłości ludzkie serce lgnie, przywiera. Serce bije tak samo szybko, w sytuacji zakochania jak i w sytuacji stresu i napięcia, wynikającego z prób spełniania oczekiwań, jednak jest to inne bicie. W stanie zakochania jest miękkie, spontaniczne, płynne, w stanie zagrożenia jest sztywne, napięte i nierówne.

Serce jest połączone z każdą komórką ciała. Pomiędzy sercem, a każdym nawet najmniejszym zakamarkiem ciała, biegnie system naczyń krwionośnych. Serce to jedyny organ w ciele człowieka, który porusza się tak żywiołowo. Jest jak dziecko, kiedy ma swobodę, przestrzeń i spokój bije równo i radośnie. Gdy środowisko jest niesprzyjające, zaczyna uciekać. Serce działa według zasady wszystko, albo nic. Wali wtedy, ucieka, biegnie, gniecie.

Zranienie narcystyczne może wydarzyć się w różnych okresach życia. Jednak najczęściej, ta największa, najgłębsza rana na sercu dotyczy niedostatku od matki, braku przyjęcia z miłością, akceptacją. To na przykład taka sytuacja, kiedy z przyjściem dziecka na świat wiążą się ogromne oczekiwania. Narcyza na początku życia lub w innym ważnym momencie mógł spotkać brak miłości, niesprzyjające warunki, wrogość odrzucenie. Rodzi się, i jego bycie na tym świecie nie przebiega w atmosferze akceptacji, lecz w atmosferze oczekiwań. Dziecko odbija się w oczach matki jak w lustrze, tyle że matka nie widzi tego dziecka, a widzi kogoś innego, większego. Widzi siebie, albo jakiś swój aspekt. Wtedy dziecko zamiast zobaczyć siebie, zostaje uwięzione w złudzeniu, które podtrzymuje, czasem do końca życia, nigdy nie poznając prawdy o sobie. Narcyz biegnie zdyszany za zjawą, a jego serce pracuje szybko i sztywno.

Czy obdarowany miłością narcyz przyjmie ją?

Osoba narcystyczna z raną w sercu może źle reagować na entuzjastyczne przyjęcie przez drugą osobę. Narcyz może pomyśleć wtedy – znów ktoś czegoś ode mnie chce. Narcyzm polega w jakiś sposób na utracie nadziei na miłość, bliskość jest odległa, zagrażająca. Przekonanie tkwiące w głębi serca takiej osoby to zdanie: „nie zasługuję na miłość, coś jest ze mną nie tak”. Narcyz może szukać miłości bezwarunkowej, takiej jakiej nie otrzymał od matki. I paradoksalnie, gdy ktoś szczerze i mocno pokocha narcyza, może być przez niego niszczony. Narcyz nie uwierzy w tę miłość, może zrobić wszystko by udowodnić, że zostanie odrzucony, tak jak kiedyś przez matkę.

Osoba narcystyczna będzie za wszelką cenę broniła się przed byciem zależnym. Uznanie przez narcyza wartość drugiej osoby i miłości do niej wywołuje agresję, lęk i ból. Zależność oznacza dla narcyza przeżywanie ogromnego wstydu i zawiści. To jest ten moment, kiedy mityczny Narcyz na błagania nimfy Echo, odpowiada: wprzód, będę żebrał chleba w ostatniej potrzebie, niźli pokocham ciebie”…

Czy ranę narcystyczną można uleczyć?

Aby wyzdrowieć, uleczyć ranę, musi być ona najpierw zauważona i uznana. Krokiem do zdrowienia, jest uznanie przez narcyza potrzeby pomocy od drugiego człowieka. Najczęściej bowiem na terapię trafiają bliscy narcyza. Jak mówi jedna z bardzo doświadczonych terapeutek Gestalt: „Wokół narcyza są zgliszcza”. Kiedy osoba narcystyczna zaczyna prawdziwie odczuwać ból, rozpacz nawet, rozpoczyna drogę powrotu do siebie. Jeśli narcyz uzna swą ranę. Pomóc może psychoterapia. I tak jak w przypadku każdej rany, najpierw trzeba ją opracować, wyciąć to co martwe, oczyścić, dać się jej wykrwawić. Wycięcie martwych tkanek to ostateczne pożegnanie się ze złudzeniem doskonałości, zobaczenie swojej fasady w jej realności. Jeśli narcyz zdecyduje się prawdziwie na terapię i będzie w niej pracował, wyjdzie z niej smutniejszy, iluzje znikną, ale może bardziej realny.

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: