Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

O złości

Patrycja Balicka26 kwietnia 2020Komentarze (0)

O tym, że unikanie gniewu, złości nie jest dla nas korzystne. A tłumiona agresja może być podłożem do depresji.

***

Jak to jest ze złością? Dobra czy może niekoniecznie? Często mówi się o tym, aby ją okiełznać, kultywować opanowanie, chłód… W naszej kulturze złość jest obarczona oceną moralną. Słowo „zły” w języku polskim niesie negatywne skojarzenia, i tak być złym na kogoś, może oznaczać automatycznie dla niektórych być złym człowiekiem.

A co to w ogóle jest złość?

To stan emocjonalny, charakteryzujący się pobudzeniem. Może się na ten stan składać niechęć, uraza, czasami  chęć rewanżu, odwetu. Złość pojawia się w odpowiedzi na naruszone granice psychologiczne lub fizyczne, na niezaspokojone potrzeby. Może być też spowodowana lękiem przed stratą.

Jest to emocja podstawowa. I w jej przypadku fizjologia i psychologia są ze sobą szczególnie powiązane. Podbudową fizjologiczną złości jest aktywacja układów i organów naszego ciała do tego, żeby intensywniej działały. Po to, by pobudzić nas do aktywności na zewnątrz, do ingerencji w otaczające nas środowisko, by przybliżyć nas i skonfrontować ze źródłem tego, co naszą złość wzbudziło. Przeciwne złości emocje, jak smutek czy strach, „cofają nas” do wewnątrz – zamykamy się z naszym smutkiem, aby się zająć sobą, a emocja strachu odsuwa nas od źródła strachu.

Uczucia są dla nas ważną podpowiedzią. Pomagają się zorientować w tym co na zewnątrz. Te nieprzyjemne odgrywają podobną rolę do bólu. Przykro jest go doświadczać, ale ból informuje nas o tym, że dzieje się niedobrego.

Emocje pełnią funkcje regulacyjne i kiedy nie mamy do nich dostępu, cierpimy.  Nieświadomie krzywdzimy innych albo siebie. Jest teoria, która mówi, że depresja to tłumiona agresja. Osoba, która nie ma kontaktu ze swoją złością, może mieć bliżej do smutnej, lękowej wersji życia.

Złość od początku

Zacznijmy od początku każdego z nas. Niemowlę, kiedy jest głodne, kiedy ma mokro od razu jest pobudzone. Krzyczy, płacze, macha rączkami, jest niespokojne. Wszystko to zinterpretowalibyśmy jako złość. Z czasem uczymy się od najbliższego otoczenia czym jest złość, czy możemy ją wyrażać bezpiecznie, jak sobie z nią radzić. Albo i nie uczymy się.

Wiele osób  ma zablokowany dostęp do gniewu, złości. I skąd się to bierze? Z wychowania np. w duchu: „Nie wolno ci się złościć”, „Jak się złościsz na mamusię, to mamusię serce boli”, „Uśmiechnij się, cokolwiek by było” i moje ulubione do dziewczynek: „Złość piękności szkodzi”, „Grzeczne dziewczynki się nie złoszczą” itp.

Może być też jeszcze gorzej, wyrażanie złości przez dziecko skutkuje zrywaniem kontaktu, przez rodzica, i to jest okrutne. Jeśli takie traktowanie jest formą karania za impulsy złości, jest niekorzystne dla rozwoju. Dziecko ma pełne prawo do złości. Gdy zostaje pozbawione możliwości jej wyrażenia uczy się, że uczucie które jest adekwatną reakcją na to, że zostało np. źle potraktowane, jest nie w porządku. W dorosłym życiu grozi to tym, że wyrażanie złości będziemy traktować jako niebezpieczne, bo grozi zerwaniem kontaktu, odrzuceniem.

Czy można złości nie rozpoznawać?

Złość, która nie została wyrażona nie znika. Czasem w skrajnym przypadkach, złość nie jest rozpoznawana. I są dzieci, a potem dorośli, którzy nie złoszczą się, ale boli ich brzuch albo głowa, kiedy doświadczają frustracji. Zanim złość trafi do umysłu, jest przerabiana na coś innego, bezpieczniejszego. W domu takim ktoś mógł usłyszeć: w naszym domu się szanujemy i nie złościmy, w naszym domu dzieci są grzeczne i się nie złoszczą itp.

Coś czego czuć nie wolno zamieniamy na inne uczucie, przeciwieństwo. Jest to zabieg nieświadomy. Jest cały wachlarz zachowań bierno-agresywanych. Czyli z pozoru nic nie robię, ale ciągle zapominam o tym, o co prosił mnie mąż, wymowne milczenie kiedy się nie zgadzam. Wtedy taka osoba zrobi wszystko, aby nie wyrazić złości wprost, bo złość jest w jej poczuciu zła, czy też niebezpieczna. Albo w ogóle mamy do czynienie z osobą, która tłumi wyrażanie emocji. Może być tak, że złość zamieniamy na smutek, bo wyrażanie złości jest niebezpieczne, a smucić się można. I nauka z przeszłości, którą nam wpojono pokazywała, że wyrażanie smutku nie grozi zerwaniem kontaktu. Złość mówi: „Powalcz, pokrzycz, powiedz, co ci nie pasuje”, a smutek przeciwnie: „Nie, nie mów, zajmij się sobą, pomyśl jaki jesteś bezradny i bezsilny, jak tęsknisz za jakąś pomocą od innych”. Wtedy człowiek jest w potrzasku.

Tłumienie złości może wyglądać też tak, że identyfikujemy złość, ale jej nie wyrażamy. I jakikolwiek przejaw złości, wyrażenie złości przechodzi w poczucie winy. Dla niektórych z kolei złość oznacza destrukcyjną siłę, bowiem byli świadkami przemocy.

W każdym przypadku będzie to praca z rozróżnianiem złości od jej wyrażania. Złość jest destrukcyjna dopiero wtedy, kiedy jest wyrażana w sposób destrukcyjny, kiedy rani innych. Ale jest też destrukcyjna kiedy jest kierowana do wewnątrz przeciwko samemu sobie, czy też przeciw sobie w drodze okaleczenia, nałogów.

Złość to energia

Złość, gniew ma w sobie bardzo dużo energii. Dlatego kiedy jesteśmy poirytowani, wściekli możemy poczuć się doenergetyzowani. W złości mamy energię do działania. Pozytywne jest podejście, w którym postrzegamy złość pozytywnie i wykorzystujemy ją w sposób pożyteczny, by rozpocząć działanie. Działanie, które być może było wcześniej z jakiś powodów dla nas niedostępne. Możemy skorzystać z energii złości, by ruszyć do przodu i wyjść z sytuacji, która jest niesatysfakcjonująca. Możemy spożytkować tę energię, czy to dla możliwości zawodowych, by zmienić pracę na lepszą, poprawić swoje warunki, czy cokolwiek innego co nam posłuży. Tak samo w relacjach osobistych.

Ja właśnie miałam tak. Grzeczna dziewczynka, wzorowa uczennica z czerwonym paskiem… Złość w pewnym momencie  mojego życia dodała mi siły, do tego by pokonać lęk przed odrzuceniem i zacząć działać. Ale poziom mojej frustracji był też ogromny.

Ważne jest, aby na bieżąco być w prawdzie emocjonalnej. Aby mówić to co się czuje. Samo powiedzenie „Jestem na Ciebie zła”, sporo daje. Ciągłe upychanie złości, może skutkować tym że wybuchniemy kiedyś, tyle że ze zwielokrotnioną siłą. Coś jak lawa z wulkanu, która może zmieść już dużo na swojej drodze, bo wylewa się bez kontroli.

Ja wyrażam złość, a Ty?

Druga strona medalu tego o czym piszę jest taka, że może być też tak, że wyrażamy złość, nawet konstruktywnie, tyle że nasz partner/partnerka nie jest w stanie jej przyjąć, w żadnej postaci. Bo złość dla tej osoby jest np. zagrażająca.

W naszej ewolucji emocjonalnej może nam pomóc drugi człowiek, dojrzalszy w tym obszarze, w którym my sobie gorzej radzimy. Bliska osoba z pewnością może obdarować nas czymś co będzie doświadczeniem korygującym, może pokazać że złość to nie koniec miłości. Że to, że się złoszczę na Ciebie nie znaczy, że Cię nie kocham.

Czy to wystarczy, aby dojrzeć w tym obszarze? Czasem wystarczy, a czasem nie. Terapia jest z pewnością bezpiecznym miejscem, gdzie można nauczyć się wyrażać własne emocje, także te trudne dla nas, tłumione.

Zablokowane emocje potrafią się też odzywać w postaci różnych objawów psychosomatycznych. W psychosomatyce ze złością często wiążą się dolegliwości bólowe – szczególnie głowy, karku i brzucha. Złość jest bardzo intensywną i aktywizującą emocją i jeśli nie pozwalamy sobie na jej realizację, to będzie „w nas siedzieć”, objawiając się na przykład bólem głowy.W terapii często się okazuje, że pod bólami głowy czy innymi problemami somatycznymi kryją się tłumione emocje.

To co warto robić, to uświadamiać sobie swoją złość, pozwać się jej ujawniać, ale nie w sposób agresywny, niszczący. Warto dbać, by wyrażać złość, nasz wewnętrzny stan w sposób bezpieczny dla nas samych i dla innych. Emocja złości jest bardzo ważna w relacjach. Jeśli nie przerodzi się w niekontrolowaną agresję, pozwala – paradoksalnie – budować bliską relację. Przez złość uświadamiamy sobie swoje granice, pokazujemy drugiej stronie, na co się zgadzamy, a na co nie.

A zatem powodzenia 🙂

 ***

Dołączam coś o nerwach, od mojego mistrza Myśliwskiego 🙂

„Bo jak ktoś kształcony, to i nerwy u niego inne. Co człowiek, to nerwy. Jeden ma jak postronki, że koń mógłby ciągnąć, a inny jak niteczki, czyli babie lato. A u ciebie to nie nerwy, tylko wścieklica”.

Wiesław Myśliwski – Widnokrąg

A wpis ten pisała ze mną Moja Przyjaciółka Zosia. Ale tak ją znudził chyba, że przysnęła 🙂

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: