Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

O nadwrażliwości

Patrycja Balicka22 kwietnia 20206 komentarzy

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata
za niepewność wśród jego pewności

Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie niepokój świata
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

Bądźcie pozdrowieni
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
za wasz lęk przed bezsensem istnienia

Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie

Bądźcie pozdrowieni
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
i praktyczność w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

Bądźcie pozdrowieni
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami

Bądźcie pozdrowieni
za waszą twórczość i ekstazę
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno

Bądźcie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was

Bądźcie pozdrowieni
za to, że jesteście leczeni
zamiast leczyć innych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
przez siłę brutalną i zwierzęcą

za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego

za samotność i niezwykłość waszych dróg

bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi

Kazimierz Dąbrowski – Posłanie do nadwrażliwych

 

***

Dostałam ten wiersz lata temu od swojego dobrego kolegi. Jestem mu wdzięczna bardzo, za ten gest.  Nadwrażliwość to także mój temat w życiu. A on wysłał mi ten wiersz i nic więcej nie musiał mówić, pisać.

Autor wiersza niezwykle delikatnie i pięknie opisał nadwrażliwych. Właśnie nie jako piętno, jakieś „kalectwo”, słabość, kłopot, tylko jako dar. Ale też i trudność dla tych, którzy czują mocno i nie mają na sobie skorupy, płaszcza obojętności. Autor wiersza Kazimierz Dąbrowski to lekarz, psychiatra, psycholog kliniczny, filozof oraz pedagog. Postać wybitna, jednak niezbyt znana.

I ja właśnie chciałabym napisać o nadwrażliwości jako darze, bogactwie, a nie jako o słabości, czymś co trzeba zwalczyć, zmienić, wykorzenić. Podróż do Siebie samego, to nie jest podróż do kogoś kim mamy się stać, tylko powrót do Siebie samego prawdziwego, takim jakim się jest. Był czas jednak, kiedy ja sama mówiłam, że chciałabym mieć płaszcz obojętności.

I co z tą nadwrażliwością?

Wydaje się, że wszystkiego jest za dużo. Emocji, pytań, myśli, uczuć, bywa też, że i łez. Łez wzruszenia i łez bólu. Ludzie nadwrażliwi przeżywają to co się wokół nich dzieje z niezwykłą intensywnością. I w sensie negatywnym i w sensie pozytywnym. Nadwrażliwi wydaje się, że odbierają więcej informacji i bardziej intensywnie. Rzeczywistość odbieramy wszystkimi pięcioma zmysłami: dotykiem, smakiem, wzrokiem, węchem, słuchem. Toteż nadwrażliwy żyje niezwykle intensywnie.  Wrażliwy potrafi pięknie żyć.  Radość życia czerpie z piękna obrazów, muzyki, ciesząc zmysły smakami, zapachami. Ludzie nadwrażliwi są gotowi cieszyć się, wzruszać zachodem słońca czy śpiewem ptaków, śmiechem dziecka, rosnącym zbożem. Subtelność zmysłów pozwala nadwrażliwym wychwytywać elementy, być może niezauważalne dla innych. Łatwe napływanie łez przy rozczuleniu, a szczególne oburzenie na niesprawiedliwość. Tu jest zbiór bez końca, droga do czułości, bliskości, piękna.

Większa wrażliwość oznacza silniejsze przeżywanie emocji, ale także zrozumienie innych, empatię, delikatność w kontaktach. To niezwykle intensywne przeżywanie tego co wokół wyjaśnia też to, że pomimo epizodów obniżonego nastroju, nadwrażliwy zachowuje radość życia, nawet jeśli stłumioną, to ogromną i gotową się odrodzić w pierwszych promieniach słońca. I te cechy, takie przeżywanie świata przyciągają do nadwrażliwych ludzi, do ich wyczucia, empatii, delikatności.

Kłopoty z nadwrażliwością

Jest też druga strona medalu. Taka, gdzie nadwrażliwość jest traktowana jako słabość. Kogoś wrażliwego łatwo zranić i to może utrudniać funkcjonowanie i sprawia kłopoty. To trochę tak jakby informacje, wydarzenia, sceny przebiegały najpierw przez serca nadwrażliwca, by trafić dopiero do mózgu. No i jak tu zachować chłodny dystans. Emocje potrafią zalewać. Ta nadwrażliwość potrafi sprawiać sporo kłopotów.  Ileż ja razy słyszałam zdania wypowiadane jako coś w rodzaju pretensji do mnie: Bo Ciebie tak łatwo zranić, przesadzasz, daj spokój, jak to Cię boli- przecież to nie boli, itd, itd. Drwiny i  komunikaty w stylu, zrób coś ze sobą Ty nadwrażliwa, bo ja mam z Tobą kłopot. No weź i zrób – tak jakby to było zadanie do wykonania.

Tyle, że nie możemy sobie wybrać obszarów wrażliwości i zadecydować: będę reagować tylko na rzeczy miłe, przyjemne i piękne, a na te nieprzyjemne nie będę reagować. Tam nie będę widzieć i czuć. Nie da się. Wrażliwość działa w różnych obszarach. Z uwag, porad, napomnień wygłaszanych nadwrażliwcom przez otoczenie, wynika czasem, że najlepiej być twardym, zimnym i nieczułym. Ale czy to najlepsze rozwiązanie? Oczywiście, że nie. We własnej drodze, nie chodzi o to, aby stać się kimś innym, zmienić siebie. Chodzi o to by być sobą.

Bądź sobą

Fritz Pearls, uczeń Zygmunta Freuda, jeden z twórców psychoterapii Gestalt tak to genialnie ujął:

Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu.”

Bądź, jaki jesteś i wówczas zobaczysz, kim jesteś i jak jesteś. Pozwól sobie przez moment lub dwa na to, co chcesz zrobić i odkryj, co rzeczywiście robisz. Zaryzykuj troszkę, jeśli możesz. Czuj swoje własne uczucia. Mów swoje własne słowa. Myśl swoje własne myśli. Bądź sobą. Odkrywaj. Zaplanuj swój rozwój poprzez doświadczanie siebie.

Ja jestem mu wdzięczna za te słowa. Gdzieś w radio w ostatnim tygodniu usłyszałam takie zdanie, które bardzo mi się podoba (nie zapamiętałam go precyzyjnie niestety): „Nie jesteś defektem do naprawy, jesteś skarbem do odkrycia”.

No właśnie. Jeśli jesteś nadwrażliwy, nie oznacza to, że to oznaka słabości. Masz zalety nieodłącznie związane z tymi cechami, które dostarczają Ci kłopotów i z dużą dozą prawdopodobieństwa: jesteś życzliwy, serdeczny, empatyczny, altruistyczny w relacjach. Ale też wymagający wobec siebie i innych. Mocne strony takich osób to otwartość, wysokie poczucie sprawiedliwości, kreatywność, może też poczucie humoru. I wiele, wiele innych.

Do czego zachęcam wrażliwych, nadwrażliwych, którzy czują się nierozumiani, ranieni. Do coraz lepszego zrozumienia siebie. W miarę jak poznajemy samych siebie, coraz lepiej siebie rozumiemy. I łatwiej przychodzi wtedy rozpoznanie własnych emocji. Które stają się przewodnikami, a nie zgubą.

W psychoterapii Gestalt pracujemy dużo nad rozpoznaniem własnych odczuć, emocji. Nad tym jak ciało nam je pokazuje. W psychoterapii Gestalt mówimy: „Ciało mówi pierwsze”. To jest droga do poznania siebie, do zrozumienia, że odczucia pojawiają się i znikają. Żadne odczucie nie trwa wiecznie.  Dobrze jest poznać własne odczucia, nie bać się ich. Wtedy zaczynamy czuć siebie prawdziwych, rozumieć siebie lepiej, czuć się ze sobą lepiej, wierzyć w siebie.  I mimo tego, że ta droga bywa trudna, to jest to prawdziwa przygoda. Poznawanie siebie, droga do siebie, rozwijanie siebie to dzieło naszego życia.

I jeszcze coś, co chciałam skierować i do nadwrażliwych i do tych, którzy czasem nie rozumieją w danych momentach nadwrażliwości.  Wygląda to trochę tak, jakby mózgiem nadwrażliwych sterowała sfera uczuć. Warto to brać pod uwagę. Ludzie Ci potrzebują uczucia, kontaktu, pogodnej, pozytywnej atmosfery. Ludzie wrażliwi na osąd innych, czasem nie potrafią tego zrelatywizować. I myślę sobie tak: jeśli trafił Ci się w relacji ktoś, kto jest delikatny jak filiżanka z chińskiej porcelany, spróbuj nie wrzucać tej filiżanki do zmywarki z garnkami po sosie, w ścisku, gdzieś tam z tyłu, bo była taka mała to wlazła… Spróbuj tę filiżanką z uważnością umyć ręcznie, z pewnością Ci się odwdzięczy swoim blaskiem…

***

Dołączam Wam zdjęcie Starszego Pana, którego spotkałam podczas swojej wyprawy do Indii. To było w Waranasi. Świętym miejscu dla Hindusów, nad Gangą. Historia tego miasta jest datowana na 3 tysiące lat i łódź, którą płynęłyśmy po Gandze wyglądała właśnie jakby miała 3 tysiące lat 🙂 Oczywiście płynęłyśmy, bez żadnych zabezpieczeń. Dostanie się na tę łódź, to też ciekawy proces przechodzenia przez wiele innych kolebiących się łodzi, przechodząc czasem także pomiędzy ich pasażerami. Dołączam zdjęcie zaparkowanych łodzi, może dla przybliżenia klimatu.

Ten Człowiek pomagał nam wejść na łódź, nie mówił po angielsku, emocje odczytywał bezbłędnie i uwagę i pomoc, kierował do tych, którzy czuli największy lęk. Usiadł niezwykle zgrabnie na przodzie łodzi. Miał w sobie niesamowity spokój, zarażający wręcz. Pomyślałam sobie wtedy, że to jest właśnie ten rodzaj spokoju, dzięki któremu nie bałabym się płynąć tą łodzią nawet gdyby był sztorm. Wracam do Niego często myślami. A teraz myślę sobie czy jest zdrowy, i taką mam nadzieję.

„(…) tego, co ty widzisz, nikt inny nie widzi. Choćby widział dużo więcej.” Wiesław Myśliwski

Wiesław Myśliwski – Widnokrąg.

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Rafał 22 kwietnia, 2020 o 15:31

Czytając ten post przypomniałem sobie słowa poety Stachury: „Bądźcie sobie mądrzy swoją mądrością, a ja będę głupi swoją miłością”.

Może nie do końca pasuje do treści postu, Pani Patrycjo, ale po prostu to mi się przypomniało…

Podobnie przypomina mi się w tym miejscu mowa noblowska Olgi Tokarczuk o czułości …

Serdecznie i gorąco pozdrawiam!
Rafał 🙂

Odpowiedz

Patrycja Balicka 22 kwietnia, 2020 o 15:36

Dziękuję. Pasuje wspaniale 🙂

Odpowiedz

Krzysztof Kozłowski | Podważenie testamentu 22 kwietnia, 2020 o 16:22

Pani Patrycjo!

Bardzo interesujący artykuł. A do tego ważny. Tak na co dzień, bo co dzień spotykamy osoby bardziej wrażliwe i sami analizujemy nasze własne emocje i reakcje na ludzi i sprawy.

I wspaniałe cytaty – zachęcające do bycia sobą. Skojarzyły mi się też blogowo i generalnie zawodowo, bo nie tylko w życiu powinniśmy być sobą. Ale też w pracy i na blogu właśnie. Kogoś odrzucimy, kogoś przyciągniemy, jak wiele razy mówił @Rafał.

Tak jak w życiu!

Pani Patrycjo, a po czym tak właściwie stwierdzić, czy jestem wrażliwy, nadwrażliwy, a może niewrażliwy? Czy to jeszcze wrażliwość czy już nadwrażliwość? I kiedy warto nad tą swoją wrażliwością pracować z pomocą innych?

Bardzo mnie to interesuje 🙂

Odpowiedz

Patrycja Balicka 22 kwietnia, 2020 o 20:06

Dziękuję za komentarz. Jest dla mnie ważny. Tak właśnie, Prawdziwym Sobą Bądż. Tylko tyle, i aż tyle. Czy jestem wrażliwy, czy już nadwrażliwy??? To jest płynne i nie ma jednej definicji, to z pewnością. Są różne rodzaje wrażliwości. Ktoś może być wrażliwy na muzykę, a zupełnie niewrażliwy na dobro innych ludzi. Ktoś jest wybitnym smakoszem, a jest głuchy jak pień jeśli chodzi o muzykę. To jeśli chodzi o zmysły, a nie emocje. Możemy być wrażliwi, na piękno, urodę, krzywdę innych, własną ocenę. Nadwrażliwość to trochę tak jakby doznania, emocje, wrażliwość były spotęgowane. Ta szczególna percepcja może mieć też charakter neurologiczny. Jest takie powiedzenie nawet : ten to ma grubą skórę. Nadwrażliwy z pewnością w kontaktach międzyludzkich tej „grubej powłoki” nie będzie miał.Nadwrażliwość pojawia się w kontakcie, relacji. I może być wywoływana przez połączenie poziomu wrażliwości i osobistych skojarzeń na daną sytuację impuls. Nadwrażliwość może ujawniać się, gdy coś lub ktoś dotyka miejsc po zranieniach, także dawnych, nie w pełni uświadomionych także. Możemy być nadwrażliwi na opuszczenie. Mąż nie zabrał np. żony na jakąś imprezę i ona już reaguje lękiem, że jej nie kocha. A to może być nadwrażliwość na opuszczenie, którego doznała od ważnej jej osoby. Możemy być nadwrażliwi na własną ocenę. I wtedy nawet najmniejszą uwagę czy informację o nas niezgodną z naszym wizerunkiem siebie traktujemy jako krytykę i bardzo ją przeżywamy. Kiedy warto pracować z nadwrażliwością? Z pewnością z własnej potrzeby i chęci. Powiedziałabym, że warto popracować nad własnymi emocjami, kiedy cierpimy. Wtedy, kiedy nasza nadwrażliwość utrudnia nam relacje, kiedy uniemożliwia wejście w pełny, autentyczny kontakt. Kiedy np. ze strachu przed zranieniem zamykamy się w pancerzu, unikamy jakiegoś kontaktu, sytuacji. Powodów może być tyle ile ludzi. Mam nadzieję, że chociaż trochę odpowiedziałam.

Odpowiedz

Krzysztof Kozłowski | Podważenie testamentu 23 kwietnia, 2020 o 12:02

Pani Patrycjo,

Serdecznie dziękuję za rozwinięcie tematu i odpowiedź na moje pytania. Wydaje mi się, że teraz lepiej to rozumiem. A taki ogólny, podsumowujący wniosek, jaki biorę z tego dla siebie, to bycie sobą i obserwowanie swojego bycia – przez siebie samego.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu równie ciekawych artykułów na blogu!

Odpowiedz

Patrycja Balicka 23 kwietnia, 2020 o 12:59

Cieszę się bardzo i dziękuję.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: