Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

Jak zakłócamy, przerywamy kontakt z innymi i sobą?

Patrycja Balicka03 grudnia 2020Komentarze (0)

Czyli jak to robimy, mówiąc po prostu, że nie jesteśmy zdrowi i szczęśliwi.

 

***

W psychoterapii Gestalt istnieje pojęcie mechanizmów unikania/zakłócenia/przerwania kontaktu. To nic innego jak nasze sposoby działania, funkcjonowania, które mogą utrudniać zaspokajanie potrzeb w naturalny sposób. Powodują że nie mamy satysfakcjonujących relacji z innymi, że zakłócamy relację ze sobą. Powtarzane schematycznie nie przybliżają nas do bardziej satysfakcjonującego życia, tylko wręcz oddalają. Mechanizmy unikania kontaktu zachodzą na poziomie kontaktu z drugim człowiekiem, jak i na poziomie kontaktu ze sobą. I pytanie brzmi jak to się dzieje, jak to robię, jak zakłócam naturalny przepływ w kontakcie z innymi, ze sobą? Próbą odpowiedzi na to pytanie jest właśnie koncepcja mechanizmów unikania kontaktu. Każdy z nas używa różnych mechanizmów zakłócenia kontaktu, ale przeważnie jeden czy dwa są wiodące. Chciałabym przybliżyć w tym wpisie i kolejnych jak wyglądają te mechanizmy i jak ich używanie się przejawia w różnych sytuacjach. Kiedy są przydatne, a kiedy utrudniają nam kontakt z innymi i ze sobą. No to zaczynamy.

Konfluencja

Konfluencja – bycie zależnym, symbiotycznym, stopionym/zlanym z kimś/czymś, niewyodrębnionym. Tak konfluencja jak i wszystkie inne mechanizmy unikania kontaktu mają swój pozytywny wymiar. Bez konfluencji nie ma zakochania, nie ma satysfakcjonującego seksu – gdzie jest kompletna konfluencja, nawet nie wiadomo gdzie jedna osoba się zaczyna, a druga kończy. Konfluencja jest patologiczna, kiedy przestaję istnieć odrębnie, indywidualnie. To ten rodzaj „my” gdzie za dobre uważane jest tylko to co robimy wspólnie. Robimy wszystko razem, mamy tych samych przyjaciół i takie same zainteresowania. A każde odstępstwo od ustalonej wspólnoty nie jest mile widziane, a nawet może podlegać karaniu jednej osoby przez drugą poprzez pozbawianie miłości, skargi, chorobę, groźby samobójstwa. To jest ten rodzaj my, które zawęża przestrzeń życiową, więzienie we dwoje. Na tym polega konfluencja, zlewanie się, stapianie.

Innym rodzajem my, jest taki kontakt między dwoma osobami, które pozostają indywidualnościami. Wiem czego ja chcę. Ja jestem za siebie odpowiedzialna/y. Ja myślę, czuję, robię coś dla siebie. Ty wiesz czego ty chcesz. Jesteś za siebie odpowiedzialna/y. Ty myślisz, czujesz, i robisz coś dla siebie. Mówię ci o swoich pragnieniach, o tym co chcę robić z tobą i bez ciebie. Czego ty chcesz? Czego ty pragniesz? Lubię być sam/a, ale lubię też być z tobą. Kiedy jednak jestem z tobą, to nie z poczucia obowiązku, ale dlatego, że chcę.

Konfluencja tylko w parze?

Przeżywanie konfluencji może występować nie tylko w parach. To także wchodzenie w taki rodzaj kontaktu, gdzie nie indywidualizujemy się w przyjaźniach, relacjach koleżeńskich, relacjach w pracy, zespole, a także z rodzicami. Naturalna jest konfluencja matki z dzieckiem w pierwszych okresach życia. W ciągu dwóch lat po urodzeniu, wytwarzamy w sobie możliwość separacji i rozróżnienia. Stan konfluencji jest prymitywnym stanem człowieka. Przedłużona nienaturalnie konfluencja przez matki w szczególności, przechodzi w niezdrowe zachowania, czasem nawet w dorosłości dziecka. Potocznie mówi się o „nie odpępowieniu”.

Z jakiego powodu pozostajemy w konfluencji?

Jednym z motywów podtrzymujących konfluencję jest lęk przed indywiduacją i zróżnicowaniem. W konfluencji osobiste istnienie, egzystencja jest na drugim planie – osoba  przeżywa lęk przed niezależnością. Uświadomienie sobie własnych pragnień oznacza przyjęcie perspektywy pierwszej osoby- stanie się Ja. Konfluencja czyli utrzymywanie braku zróżnicowania między organizmem, a środowiskiem usuwa niejako to zagrożenie. Odcięcie się od własnych pragnień, odczuć, od wyrażania własnego zdania pozwala na bycie nieświadomym siebie, na doświadczanie mgły, zamazania, nieostrości. Nie wyrażam swoich pragnień, ale i unikam ryzyka, także konfrontacji z otoczeniem kiedy sięgnę po swoje. Konfluencja to z jednej perspektywy zlanie, a z drugiej rozwód z samym sobą. Kiedy jednak jestem z kimś w kontakcie gdzie Ja spotyka się z Ty, gdzie badamy różnice, podobieństwa, gdzie jest miejsce na indywiduację, mogę czuć siebie, nawet jak jestem z tobą.

Praca nad konfluencją to praca nad rozróżnianiem, praca nad rozwojem świadomości siebie, swoich uczuć, pragnień, stanów psychologicznych. Żeby o czymś zadecydować musisz wiedzieć co czujesz, czego pragniesz, widzieć różnicę pomiędzy tym czego ty pragniesz, a czego pragnie drugi człowiek. I pytanie do refleksji – które części ciebie są tak ważne, że lepiej jest wybrać inną drogę niż się ich wyrzec.

**

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: