Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

Czy miłość ma sens?

Patrycja Balicka20 sierpnia 2021Komentarze (1)

„Nigdy nie jesteśmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy, gdy kochamy”.

Zygmunt Freud

***

Szukamy jej ciągle w różny sposób, mamy obsesję na jej punkcie, ale co tak naprawdę o niej wiemy? Czym jest miłość? Cierpienie, dramaty, euforia, zaspokojenie???? Ileż jest piosenek o miłości, tekstów, powieści, cytatów a my często błądzimy, próbując ją złapać w jakieś ramy. Czytałam niedawno powieść (Julian Barnes, Jedyna historia), gdzie bohater miał zeszyt, w którym zapisywał na przestrzeni kilkudziesięciu lat, zdania o miłości. Co jakiś czas pod wpływem własnych doświadczeń zapisane prawdy poddawał rewizji  i wykreślał te, które jego zdaniem jednak nie są prawdziwe. I tak w zaawansowanym wieku po rewizjach zostało w notatniku niewiele. Na przykład to zdanie: „W miłości wszystko jest jednocześnie prawdą i fałszem; to jedyny temat, na który nie da się powiedzieć nic absurdalnego”.

Kochając wystawiamy się na ciosy. To co daje poczucie bycia kochanym? Czy daje poczucie bezpieczeństwa? Siłę?

W trudnych, najcięższych momentach życia najlepsza jest pociecha ze strony ukochanych. Zbyt często jednak poddajemy się twierdzeniu, że romantyczna miłość ze swojej natury jest i była zagadką.

Miłość może zacząć się różnie – od pierwszego wejrzenia, przelotnego spojrzenia, komplementu, zniewagi. A właściwie czy  wiemy kiedy się zaczyna? A jak się kończy? Łzami, smutkiem, frustracją. Tylko czy takie emocje świadczą o końcu miłości? Czy raczej o jej trwaniu, a utracie relacji. Bywa różnie. Szukamy miłości, bywa że ona nas sama znajduje. Zbawia nas, albo niszczy, uskrzydla, albo pogrąża w otchłani smutku. To po co to wszystko? Po co się tak męczymy? Pary, które trafiają do mnie do gabinetu nie mają wątpliwości, że lepiej być w związku. Czasem nie wiedzą jak w nim być, lub z kim. Bo co to właściwie znaczy być w miłosnym związku? Po co szukamy miłości? Co sprawia, że miłość trwa? Czy miłość ma w ogóle sens?

Czy jest definicja miłości?

Przez wieki miłość wymyka się spod definicji pisarzom, poetom, filozofom i samym kochankom. Starożytni Grecy rozróżniali 8 typów miłości.  Ich definicje nakładały się na siebie.

Agape – bezwarunkowa miłość.  Najbardziej niezwykłym rodzajem miłości jest Agape. Jest to bezinteresowna, bezwarunkowa i altruistyczna miłość. Agape jest również tym, co niektórzy nazywają miłością duchową. Forma tego uczucia opiera się głównie na płaszczyźnie duchowej i jest najwyższą formą miłości.

Eros – miłość erotyczna. Nazwa tego uczucia pochodzi od greckiego boga miłości i płodności, Erosa. Z tego względu kojarzy się zazwyczaj z namiętnością i fizycznym pożądaniem. Miłość ta, jest bardzo namiętna i intensywna, pobudza w ludziach seksualne marzenia. Jest również idealistyczną i radosną miłością, która jednocześnie jest niebezpieczna. Aby utrzymać taką namiętność, Eros potrzebuje głębszych form miłości.

Pragma- stała miłość. To miłość, która dojrzewa z czasem. Choć łączy pary z wieloletnim stażem, spycha fizyczność i pożądanie na drugi plan. Ten rodzaj uczucia skupia się na wzajemnym zrozumieniu, partnerstwie i harmonii, będącej wynikiem wieloletniej pracy i spędzonego razem czasu.

Ludus – figlarna miłość. Chociaż wiąże się z miłością Eros, Ludus postrzegana jest w kategorii drażniącej, zabawnej miłości, która doświadczana jest przez młodych kochanków. Uczucie to przypisywane jest pierwszym miesiącom romansu. Jest to okres nazywany dziś zauroczeniem. Dzięki tej miłości jesteśmy podekscytowani życiem, stajemy się aktywni i bardziej żywi.

Storge – miłość rodzinna. Storge jest miłością szczególną, którą odczuwamy w gronie rodzinnym. Nie posiada ona pociągu fizycznego ani seksualnego. Jest to pewna forma niezwykłego przywiązania, jaką rodzice odczuwają do swoich dzieci oraz dzieci względem swoich rodziców. Storge służy również do opisania poczucia pokrewieństwa, które przeżywa rodzeństwo.

Philia – miłość braterska. Łączy bliskich przyjaciół. Uczucie to pozbawione jest pociągu fizycznego i charakteryzuje się wiernością, lojalnością i poczuciem solidarności.

Philautia – miłość własna. Nazywana jest również „własną miłością”, błędnie myloną z narcyzmem. Philautia w swojej najczystszej postaci nie polega na samouwielbieniu, lecz współczuciu i empatii w stosunku do samego siebie.

Mania – obsesyjna miłość. Jest jednym z negatywnych rodzajów miłości. Może doprowadzać do szaleństwa, zazdrości i gniewu. Występuje zazwyczaj gdy brakuje równowagi między Erosem a miłością Ludus. Kiedy miłość zamienia się w obsesję, ewoluuje ona w Manię.

Współczesna definicja miłości

Obecnie jakże często jesteśmy skonsternowani. Strona internetowa canyoudefinelove.com pokazuje definicje miłości ludzi z całego świata. Każdy z nas ma swoją własną definicję, każdy ma swoją jedyną historię miłości.

Naukowcy są bardziej precyzyjni i na przykład Robert Sternberg z Oklahoma State University opisuje miłość jako mieszankę trzech składników: intymności, namiętności i zaangażowania. Biolodzy ewolucyjni wyjaśniają z kolei miłość jako przyrodniczą strategię reprodukcyjną. Pytanie, czy w celu wyjaśnienia znaczenia miłości w naszym codziennym życiu takie definicje nie są czasem bezużyteczne?! Dla tych wszystkich, którzy próbują znaleźć miłość, albo ją naprawić, bądź utrzymać taka definicja jest bezużyteczna, oznacza klęskę, odziera z nadziei.

Czy rozumienie miłości ma jakieś znaczenie?

Kiedyś mimo jej siły, nie uznawano miłości za czynnik który liczy się w życiu. Miłośc była luksusem. Postrzegano ją nawet jako niebezpieczeństwo, wystarczy historia Romea i Julii… Związki zawierano praktycznie. Liczyło się to, co niezbędne do przeżycia. Było jasne, że wiązanie własnego życia z życiem drugiej osoby wynika z praktycznych przyczyn, a nie uczuciowych. W celu poprawienia losu, uzyskania władzy, dobrostanu, wydania na świat dziedziców, posiadania dzieci, które pomogą w gospodarstwie i zaopiekują się starymi rodzicami. Życie przez wieki stawało się lżejsze, a małżeństwo pozostawało nadal układem racjonalnym. W 1838 roku Karol Darwin sporządził listę za i przeciw małżeństwu, zanim oświadczył się swojej kuzynce Emmie Wedgwood. Wśród korzyści wymienił: „Dzieci…, Stałe towarzystwo… ( i przyjaciółka na starość), osoba do kochania i towarzyszka zabaw…, w każdym razie lepsza niż pies…, miła i łagodna żona na sofie przy dobrze rozpalonym kominku, dobrej książce i muzyce… To rzeczy korzystne dla zdrowia”. Jako argumenty przeciwne zapisał: „być może kłótnie- strata czasu-niemożność czytania wieczorami-obawy i odpowiedzialność- mniej pieniędzy na książki itp… Nigdy nie nauczyłbym się francuskiego- nie wybrałbym się na Kontynent- nie pojechałbym do Ameryki, nie poleciałbym balonem, nie wyruszyłbym w samotną podróż do Walii- biedny niewolnik”.

Listy za i przeciw małżeństwu Emmy nie znamy, jednak dla większości kobiet w tamtych czasach powodem zawarcia małżeństwa było bezpieczeństwo finansowe. Kobiety pozbawione dostępu do edukacji, pracy, jeśli nie miały męża stawały w obliczu nędzy, potępienia.

A jak jest teraz?

Małżeństwo przesunęło się z kategorii przedsięwzięcia ekonomicznego do przedsięwzięcia uczuciowego. Paradoksalnie, kiedy w dzisiejszych czasach na wyżyny jest wznoszona niezależność. Namawia się nas do tego, aby najbardziej kochać siebie. I to w czasach gdzie w społeczeństwach Zachodu rozprzestrzenia się z dużym przyśpieszeniem samotność, lęk i depresja. A dojrzałe partnerstwo to często jedyna prawdziwa ludzka więź, na którą możemy liczyć w tym szaleńczo goniącym multimedialnym świecie. Jeszcze nie tak dawno żyliśmy w większych społecznościach, gdzie towarzystwo i wsparcie udzielała np. cała wieś. Teraz coraz częściej na Zachodzie ludzie żyją z dala od swoich rodzin pochodzenia, najczęściej w społecznościach dwuosobowych.

John Cacioppo, badający zjawisko samotności, psycholog z University of Chicago twierdzi, że w społeczeństwie Zachodu, „związki społeczne zostały zdegradowane z pozycji koniecznych do okolicznościowych”. I co to oznacza? W efekcie nasi partnerzy mają odgrywać w naszym życiu rolę rodziny, kochanków, przyjaciół, „wsi”, miejscowości , społeczności.  A w tym wszystkim istotnym spoiwem ma być uczucie. Emocjonalnie jesteśmy zależni od partnerów i ich wsparcia, i jednocześnie gubimy się w tym jak tworzyć miłość i ją utrzymywać. Trudne, prawda?!

Dlatego wracając do pytania, czy rozumienie natury miłości ma znaczenie, ja chcę odpowiedzieć, że tak! Ma duże znaczenie, szczególnie dla tych, którzy chcą mieć świadomość co się z nimi dzieje, jak tworzą swoje związki. Chociaż właściwie po tę świadomość przychodzimy często dopiero wtedy, kiedy wali się w naszym życiu…

Dlatego też mówienie, że miłość jest tajemnicą i nic tu nie można zaradzić, jest bezużyteczne, a nawet niebezpieczne w sytuacji, gdy para mierzy się z trudnościami, gdy w rozpaczy szukamy powodów dlaczego nam nie idzie w miłości.

Miłość- zmiana paradygmatu

Miłości długo nie uznawano za wystarczająco godny przedmiot badań. To samo dotyczyło uczuć. Słynna formuła francuskiego fizlozofa Rene Descartes brzmi: Cogito ergo sum – Myślę, więc jestem. On to kojarzył uczucia z naszą niższą, zwierzęcą naturą i uważał, że należy je przezwyciężać. Uczuć nie uważano za racjonalne i dlatego były podejrzane. Miłość zaś była najbardziej nieracjonalna i najbardziej podejrzana, dlatego dla naukowców ludzi wskroś racjonalnych, nie stanowiła godnego tematu dla badań. Rewolucja jednak dokonała się w końcu, łagodnie, bez przewrotów, wystrzałów, gwałtownych rozruchów. W latach 90 XX wieku emocje stały się pełnoprawnym przedmiotem dociekań badawczych. Zagadnienia związane ze szczęściem, smutkiem, złością i strachem, i miłością zaczęły się pojawiać w programach badawczych, konferencjach naukowych różnych dyscyplin. Aż w końcu neurobiolodzy wykonali eksperymenty za pomocą rezonansu magnetycznego pozwalające wejrzeć do mózgu i rzeczywiście zobaczyć struktury i obszary, które zostają pobudzane, kiedy jesteśmy przestraszeni, smutni, czy też zakochani. Obecnie dysponujemy filmami, które można opatrzyć podpisem: To twój mózg, kiedy jesteś zakochany.

I tak ferment w nauce doprowadził do zalewu nowej wiedzy, z której wyłoniła się całkowicie nowa wizja miłości. Nowo odkryty sens miłości wyjaśnia nam dlaczego kochamy, odkrywa jak możemy się kochać, w jaki sposób naprawiać i podtrzymywać miłość.

John Bowlby pochodzący z arystokratycznej rodziny prawy angielski psychiatra jako pierwszy przedstawił nam wizję przywiązania czy raczej więzi. Okazał się buntownikiem, który odmienił krajobraz miłości i kochania. Jego intuicje legły u podstaw nowego podejścia do miłości. Pierwszym i podstawowym instynktem ludzkim nie jest ani seks, ani agresja. Jest nim poszukiwanie kontaktu i poprawiającego samopoczucie związku. Bowlby uważał, że jesteśmy przeznaczeni do kochania kilku drogich nam osób, które będą podtrzymywać nas i opiekować się nami podczas życiowych nawałnic i burz. Taki jest plan natury na przetrwanie gatunku. Popęd seksualny popycha nas do łączenia się w pary, ale to miłość zapewnia nam egzystencję. Pęd do tworzenia więzi jest wrodzony, nie wyuczony. To Bowlby zbudował teorię zjawiska, które nazwał przywiązaniem. Według opowieści, na pytanie żony, dlaczego nie nazwał jej poprawnie, czyli teorią miłości, odpowiedział: „Co? Zostałbym wyśmiany”.

Łącząc życie ukochanej osoby z naszym, możemy strzec jej szczęścia, pocieszać w trudnych chwilach i ponad wspomnieniami o nędzy i cierpieniu otwierać rozkoszne fontanny radości” – George Eliot, a właściwie Mary Ann Evans.

Romantyczna miłość dorosłych jest przywiązaniem

Romantyczna miłość dorosłych jest przywiązaniem, podobnie jak miłość między matką i dzieckiem. Założenie, że tworzone przez nas jako dorosłych związki mają charakter seksualny, zniekształca całkowicie obraz dojrzałej miłości. Wcale nie jest tak, że kiedy dojrzewamy to wyrastamy z potrzeby doświadczani intensywnej bliskości, opieki i pociechy, które otrzymywaliśmy w dzieciństwie od opiekunów. Nasza potrzeba pozostawania w zależności od drogiej nam osoby, potrzeba świadomości, że kiedy „zawołamy” wtedy on lub ona będzie z nami, nie znika nigdy. W istocie jak to ujął Bowlby, ta potrzeba trwa „od kołyski po grób”. Jako dorośli przenosimy tę potrzebę z naszych opiekunów na kochanka. Romantyczna miłość nie jest ani trochę nielogiczna i przypadkowa. Jest ona realizacją nakazanej nam przez naturę recepty na przetrwanie. Natura przystosowała nas do bezpiecznych więzi i to one sprawiają, że miłość jest trwała.

Emocjonalne uzależnienie nie musi być wcale niedojrzałością

Emocjonalne uzależnienie wcale nie musi być niedojrzałością czy patologią, jest naszą siłą. Zależność w zachodnich społeczeństwach oznacza obecnie coś niedobrego. Otaczający świat wpiera nam, że zdrowa dorosłość wymaga od nas emocjonalnej niezależności i samowystarczalności. A tak naprawdę silne związki emocjonalne, nie są oznaką słabości, lecz świadczą o zdrowiu psychicznym. Pogląd, że możemy żyć w samotności jest sprzeczny z naturą. Jesteśmy podobni do zwierząt – żeby przetrwać, potrzebujemy więzi z innymi osobnikami. Emocjonalne więzi są nam potrzebne do przetrwania. Nauka o mózgu uwypukla to, co zawsze w głębi wiedzieliśmy – czułe związki międzyludzkie są potężniejsze niż podstawowy mechanizm przetrwania: strach. Doskonała izolacja jest może i dobra, ale dla planet, nie dla ludzi. Bezpieczna więź stanowi silny punkt oparcia, z którego startujemy by wzrastać jako istoty ludzkie. Trudno wykorzystywać czy rozwijać własny potencjał, kiedy mamy zabiegać o bezpieczeństwo. Jest nam o wiele łatwiej, kiedy wiemy, że mamy wsparcie. Brzmi to paradoksalnie, ale nasze uzależnienie od innych sprawia, że jesteśmy bardziej niezależni. Bowlby wraz z Mary Ainsworth zidentyfikował takie 4 elementu przywiązania:

  1. Poszukujemy emocjonalnej więzi z ludźmi, których kochamy, staramy się ją podtrzymać i obserwować.
  2. Zwracamy się do ukochanych osób zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy niepewni, zagrożeni, zatroskani lub smutni. Kontakt z nimi daje nam poczucie posiadania bezpiecznej przystani.
  3. Tęsknimy za ukochanymi osobami i wpadamy w głęboki smutek, kiedy są fizycznie bądź emocjonalnie niedostępne.
  4. Ufamy, że nasi ukochani dadzą nam emocjonalne wsparcie i zapewnią bezpieczną bazę. Im silniejsze mamy poczucie, że nasz związek jest efektywny, tym bardziej możemy być niezależni i oddzieleni.

Tworzenie głębokich naturalnych więzi jest pierwotnym nakazem ludzkiego gatunku. Jesteśmy gatunkiem wyposażonym przez naturę w empatię. Mamy wrodzoną skłonność do współodczuwania. Jesteśmy stworzeni, aby troszczyć się o innych. Biolog Frans de Waal zauważa: „Nie bylibyśmy dzisiaj w tym miejscu, gdyby nasi przodkowie stronili od zachowań społecznych”. Więzy miłości są naszym bogactwem. Poszukiwanie wsparcia i jego udzielanie ma tak duże znaczenie, że psychologowie społeczni Mario Mikulincer i Phil Shaver zauważyli, że zamiast nazywać się Homo sapiens, człowiek powinien używac raczej nazwy Homo auxiliator vel accipio auxillium, czyli człowiekiem, który pomaga i otrzymuje pomoc.

A i  to co mówią portale randkowe, że ideał istnieje –  to nie jest prawda. Pewnego dnia, ktoś wniesie przeciwko nim pozew o oszustwo 🙂

 

***

Na naszą słabość i biedę
Niemotę serc i dusz
Na to że nas nie zabiorą
Do lepszych gór i mórz
Na czarnych myśli tłok
Na oczy pełne łez
Lekarstwem miłość bywa
Jeżeli miłość jest
Jeżeli jest możliwa

Na ludzką podłość i małość
Na ostry boży chłód
Na to ze nic się nie stało
A zdarzyć miał się cud
Na szary myśli strach
Bliźniego wrogi gest
Lekarstwem miłość bywa
Jeżeli miłość jest
Jeżeli jest możliwa

Jeżeli miłość jest, Agnieszka Osiecka

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Marysia 23 sierpnia, 2021 o 12:02

Akceptacja, Miłość i Wdzięczność, to trzy filary, na których opera się nasze życie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis: