Patrycja Balicka

Kobieta, córka, matka, przyjaciółka i psychoterapeutka.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

A ja wolę Moją Mamę

Patrycja Balicka25 maja 2020Komentarze (0)

„A ja wolę moją mamę
Co ma włosy jak atrament
Złote oczy jak mój miś
I płakała rano dziś”

Agnieszka Osiecka

***

Mimo, że jest wiele bardziej doniosłych utworów o matkach, to do mnie przychodzi ta właśnie piosenka Agnieszki Osieckiej. Zbliża się Dzień Matki i dzisiaj piszę trochę o mamach. Nie jest to wpis z tytułu porady jak ułożyć trudne relacje z matką.  Jest o własnej odpowiedzialności za siebie i swoje życie i o tym, aby spróbować spojrzeć na matkę nie tylko jak na rolę życiową, instytucję. Tylko tak, aby zobaczyć w matce człowieka z krwi i kości, kobietę, z jej historią, pragnieniami, marzeniami, ograniczeniami, bólem.

Jedna z ofert reklamowych firm na Dzień Matki zachęcała w ten sposób : „pokaż, że znasz ją jak nikt inny”. Pomyślałam sobie, no rzeczywiście. Tylko dziecko ma możliwość poznania własnej od matki od środka, tak dokładnie, namacalnie, całkowicie fizycznie. Spędzamy w ciele matki mniej więcej 9 miesięcy. Słyszymy wtedy każdy jej oddech, bicie serca, każdy bulgot żołądka, jesteśmy wtedy z nią non stop, w każdej sytuacji. Tak, tylko czy to później kiedy jesteśmy dorośli przekłada się na to, że chcemy własną matkę poznać naprawdę? Nie jako funkcję, nie jako rolę wobec nas, tylko jako człowieka?

Matka jest winna moich porażek?

Rzeczywiście jest tak, że kształtują nas w dzieciństwie pierwsze relacje z najważniejszymi osobami. I to niewątpliwie rzutuje na nasze wybory i zachowania w dorosłym życiu. Jak przychodzimy na świat, nie mamy możliwości wyboru rodziców, rodziny. I nie mamy także jako dzieci wyboru względem zachowań rodziców, opiekunów. Jednak to co zrobimy z tym co otrzymaliśmy, z naszym bagażem doświadczeń później, należy już do naszej odpowiedzialności. I o tym właśnie jest ten wpis.

Absolutnie nie piszę o bagatelizowaniu  wpływu relacji z matką, ani o tym, żeby twierdzić że wszystko jest dobrze w tej relacji jeśli tak nie jest. Piszę o tym, że jako dzieci nie mieliśmy wyboru, ale jako dorośli już mamy możliwość wyboru. I w dorosłym życiu to każdy z nas już odpowiada za to, co i jak zrobi z własnymi doświadczeniami.

Kiedy w życiu dorosłym szukamy winnych swoich niepowodzeń, złych relacji, kompleksów wyłącznie na zewnątrz zastygamy w miejscu. W ten sposób unikamy odpowiedzialności za zajęcie się własnym życiem. Przerzucenie na innych odpowiedzialności powoduje, że się nie rozwijamy i nie korzystamy w pełni z własnego potencjału. Jak skupiamy się na takiej narracji: a moja matka to, a moja matka tamto, tego mnie nie nauczyła itd., to co się naprawdę dzieje? Unikamy mówienia o sobie. Zamiast powiedzieć wtedy, ja zrobiłam tak i tak i nie wyszło to dobrze, zamieniamy i mówimy „bo matka to mnie nie nauczyła i teraz to …”. Mogło tak być, tylko pytanie: A co ja robię z tym teraz? Co ja robię ze swoim życiem, kiedy sam/a decyduję?

Częściej też chyba obwiniamy jednak matki, niż ojców. To poniekąd wynika z kultury. To matki jeszcze do niedawna częściej dłużej przebywały z dziećmi, opiekowały się nimi. I co z tego wynika? Matki mogą być winne wszystkiemu właściwie. Temu, że dziecko ma krzywe stopy- leniwa matka nie dopilnowała, temu że gorzej radzi sobie w szkole- matka nie pracuje z dzieckiem, jest nieśmiałe- no to matka nie dała dostatecznego wsparcia. Ile to razy słyszymy o jakimś mężczyźnie: no, ale go matka wychowała, no matka to go nie nauczyła niczego… No właśnie, tak jakby dzieci były tylko wytworem matek. Dla ojców jest więcej wyrozumiałości. Wobec matek jesteśmy surowi. Matka musi spełniać wysokie standardy.

Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że nie niesiemy bagażu doświadczeń, które nas ukształtowały. Tak niesiemy go. Ale to co my z nim zrobimy zależy już od nas.

Czy matkę można zmienić?

No nie, nie można. Staramy się je czasem zmieniać, upatrując w nich źródło naszych trudności. Ale nie tędy droga. To co możemy zrobić to zacząć od siebie. Wziąć odpowiedzialność za siebie, za własne życie, zachowania, emocje. Od matki byliśmy zależni tylko w pierwszym etapie życia. Tej podstawy, w takiej formie, ilości i postaci jaką dała matka, nie da się zmienić. I nie dostaniemy tego od innych, choćbyśmy nie wiem jak bardzo uporczywie szukali. Musimy się z tym pogodzić i iść dalej. Ponieważ to, że winę naszych życiowych porażek będziemy widzieć tylko w matce, nie zmieni w żaden sposób naszej sytuacji życiowej. Dopóki nie weźmiemy odpowiedzialności za siebie, nie ruszymy z miejsca.

Próba zrozumienia matki, poprzez popatrzenie na nią jak na kobietę z jej historią, tym co ją ukształtowało, czym dysponowała i co mogła i potrafiła nam ofiarować, może pomóc nam. Dajmy matce też prawo do wyjścia poza rolę matki. To może pozwolić na ujrzenie jej w pełni, jako człowieka, a nie jak rolę-matka. Czy często, albo w ogóle zadajemy własnej matce pytania o to co jest dla niej ważne, co ona czuje, czy była szczęśliwa, o czym marzy…

Spojrzenie na matkę z innej perspektywy, pozwoli też zrozumieć, że jesteśmy odrębni i oddzielić się od niej. Zobaczyć, tak było z moją matką, ale ze mną jest tak. I, że będąc dorosłymi sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie i jesteśmy jego autorami. Ale najpierw musimy zająć się sobą. Nie zmianą zachowania matki, tylko siebie. Zmiana innych ludzi to syzyfowa praca. I tak naprawdę nie mamy prawa tego robić. To co możemy zrobić, to zająć się sobą. Niby banalne, a jednak nie. Stanie w prawdzie, że to ja jestem teraz autorem swojego życia i ja ponoszę za siebie odpowiedzialność i za to co robię z własnym życiem. Zwalając wszystko na matkę, pozostaniemy ciągle małymi skrzywdzonymi dziećmi. Nie dorośniemy.

A co wtedy kiedy naprawdę mieliśmy destrukcyjną matkę?

Nie można tego okresu wymazać. Można złagodzić jego skutki. Nie można osłodzić tej goryczy, wypełnić tego braku, ale można przebudować psychikę, umocnić ją, skierować na inne tory. Często wtedy towarzyszy takiej osobie strach, że nie da się uleczyć tego, co tak głęboko poranione, co nie było pielęgnowane, bo matka nie dała tego co najważniejsze. Rana może być duża, może przypominać poparzenie, ale nie jest śmiertelna.

W książce Clarissy Estes „Biegnąca z wilkami”, znalazłam kojącą historię. Autorka nawiązuje do siły w nas drzemiącej, tak jak siły przyrody. Nasz „duch” potrafi znaleźć zdumiewające źródła siły pomimo długiego życia w niedostatku.

„Kiedyś przesadzałam rząd bzów. Największy krzak z niewiadomej przyczyny obumarł, ale cała reszta wiosną obsypała się liliowym kwieciem. Martwe drzewo trzaskało i łamało się jak skorupka ziemnego orzeszka, kiedy je wykopywałam. Stwierdziłam, że jego system korzeniowy był powiązany z wszystkimi innymi żywymi krzakami bzu wzdłuż całego płotu. Co jeszcze bardziej wprawiło mnie w zdumienie, martwy krzak był „matką”. Miał najgrubsze i najstarsze korzenie. Wszystkie jej dzieci radziły sobie świetnie, mimo że ona sama, by tak rzec, była botas arribas, martwa jak głaz. Bzy rozmnażają się przez system odrostów korzeniowych, tak że każde młode drzewko wyrasta z macierzystego korzenia. W ten sposób, nawet jeśli matka ginie, to potomstwo przeżywa. Ten system daje nadzieję tym kobietom, które miały zbyt mało lub wcale nie miały opieki macierzyńskiej, a także tym, którym matka wyrządziła krzywdę. Nawet jeśli matka upada, ponosi klęskę, nawet jeśli nie ma już nic do zaoferowania, to potomstwo się rozwinie, urośnie i kiedyś rozkwitnie niezależnie od wszystkiego”.

***

Dla mnie ze wszystkiego w życiu, najlepsze jest Życie. A życie mam dzięki Mojej Mamie.

 „A ja wolę moją mamę
Co ma włosy jak atrament
Złote oczy jak mój miś
Może się uśmiechnie dziś.”

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Patrycję Balicką Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Patrycja Balicka z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem patrycja.balicka@gmail.com.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: